<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Zacmienie.org &#187; Wiersze / Poezja</title>
	<atom:link href="http://www.zacmienie.org/category/thomas-ligotti/wiersze/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.zacmienie.org</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 23 Jul 2010 10:39:38 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Mam szczególny plan dla tego świata</title>
		<link>http://www.zacmienie.org/i-have-a-special-plan-for-this-world/</link>
		<comments>http://www.zacmienie.org/i-have-a-special-plan-for-this-world/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Jun 2007 10:55:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>zacmienie.org</dc:creator>
				<category><![CDATA[Thomas Ligotti]]></category>
		<category><![CDATA[Wiersze / Poezja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://uraneus.ovh.org/?p=53</guid>
		<description><![CDATA[

Gdy wszyscy, których kiedykolwiek kochałeś, wreszcie przeminą
Gdy wszystko, czego kiedykolwiek pragnąłeś, zostanie wreszcie dokonane
Gdy wszystkie twe koszmary zostaną na moment zasłonięte
Jakby przez lśniący, bezmózgi znak
czy oślepiające zaćmienie licznych upiornych kształtów tego świata
Będąc spokojnym i radosnym
i nareszcie całkowicie sam
wtedy w wielkiej nowej ciemności
Wreszcie wypełnisz swój szczególny plan
Trzeba mieć plan, rzekł ktoś kto osunął się w cienie
I [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.ligotti.net/mp3/Thomas%20Ligotti/IHASPFTW/I%20Have%20A%20Special%20Plan%20For%20This%20World.mp3"><img class="centered" src="http://www.zacmienie.org/Pliki/c93.jpg" border="no" alt="" /></a><br />
<center><br />
Gdy wszyscy, których kiedykolwiek kochałeś, wreszcie przeminą<br />
Gdy wszystko, czego kiedykolwiek pragnąłeś, zostanie wreszcie dokonane<br />
Gdy wszystkie twe koszmary zostaną na moment zasłonięte<br />
Jakby przez lśniący, bezmózgi znak<br />
czy oślepiające zaćmienie licznych upiornych kształtów tego świata<br />
Będąc spokojnym i radosnym<br />
i nareszcie całkowicie sam<br />
wtedy w wielkiej nowej ciemności<br />
Wreszcie wypełnisz swój szczególny plan</p>
<p>Trzeba mieć plan, rzekł ktoś kto osunął się w cienie<br />
I kto, jak wierzyłem, skonał lub śnił<br />
Wyobraź sobie, rzekł, całe mięso które jest pożerane<br />
Zęby weń się wdzierające<br />
Język delektujący się jego smakiem<br />
oraz głod tego smaku<br />
A teraz odsuń to mięso, powiedział<br />
Zabierz zęby i język<br />
Smak i głód<br />
Odsuń to wszystko jakim jest<br />
To był mój plan<br />
mój własny, szczególny plan dla tego świata<br />
Słuchałem tych słów, nie zastanawiało mnie jednak wcale<br />
czy ta istota o której myślałem że nie żyje czy śpi, kiedykolwiek urzeczywistni tę wizję<br />
choćby w swych najgłebszych snach<br />
albo najtrwalszej śmierci<br />
ponieważ słyszałem wcześniej o takich planach, takich wizjach<br />
i wiedziałem, że nie sięgają one dostatecznie daleko<br />
bo to, bez czego żaden plan nie ma racji bytu<br />
musi przekraczać język i zęby i głód i mięso<br />
musi przekroczyć kości i sam proch z kości i sam wiatr nadciągający by rozwiać ten proch<br />
I tak począłem unaoczniać mrok, który istniał na długo przed ciemnością nocy<br />
i dziwacznie błyszczące światło<br />
Nie będące nic winne światłu dnia</p>
<p>Tamten dzień mógł wydawać się jak wiele innych dni<br />
po raz kolejny czuliśmy drobne pełzające drżenie<br />
po raz kolejny oplatał nas wielki zgrzytający lęk<br />
Lecz teń dzień nie bedzie miał po sobie kolejnych<br />
Ani nie nastąpią po nim żadne kolejne światy jak ten<br />
ponieważ mam plan<br />
Nader szczególny plan<br />
Żadnych więcej światów jak ten<br />
Żadnych więcej dni jak ten</p>
<p>Można umrzeć na zaledwie cztery sposoby, powiedział mi kiedyś diabelski duch<br />
jest umieranie które następuje względnie gwałtownie<br />
jest umieranie które następuje względnie stopniowo<br />
jest umieranie które następuje względnie bezboleśnie<br />
jest śmierć która jest pełna bólu<br />
takoż różnymi sposobami są one złączone:<br />
nagła i stopniowa<br />
bezbolesna i bolesna<br />
by dać nie więcej jak cztery sposoby by umrzeć<br />
i nie ma żadnych innych<br />
Nawet kiedy głos przestał mówić<br />
nasłuchiwałem, czekając aż odezwie się ponownie<br />
i po minionych godzinach i dniach i latach<br />
ciągle nasłuchiwałem dalszych słów<br />
lecz słyszałem jedynie echo dudniące na granicy słyszenia, przypominające mi<br />
nie ma żadnych innych<br />
nie ma żadnych innych<br />
Czy to wtedy właśnie zacząłem budować dla tego świata<br />
Szczególny plan?</p>
<p>Nie ma sposobu na ucieczkę z tego świata<br />
wnika on nawet w twój sen<br />
I stanowi jego substancję<br />
Jesteś schwytany w swe własne śnienie<br />
w którym nie ma przestrzeni<br />
przetrzymywany na wieczność w miejscu, w którym nie istnieje czas<br />
Nie możesz uczynić nic, czego nie kazano ci zrobić<br />
I nie ma nadziei na ucieczkę z tego snu<br />
Który nigdy nie był twój<br />
Same nawet słowa które wypowiadasz stanowią tylko jego słowa<br />
A mówisz jak zdrajca<br />
Poddany jego nieustannym torturom</p>
<p>Jest wielu, którzy mają zamysł dla tego świata<br />
I śnią o dzikich i rozległych reformacjach<br />
Słyszałem jak mówią przez sen<br />
o eleganckich mutacjach<br />
i przebiegłych anihilacjach<br />
Słyszałem jak szepczą po rogach koślawych domów<br />
i w alejkach, i ciasnych tylnych uliczkach tego koślawego, zgrzytającego wszechświata<br />
które to Oni poprzez ich Nowe Zamysły przemieniliby w proste i zgrabne<br />
lecz każdy z tych nowych i pochopnych zamysłów<br />
jest w swym sercu pomylony<br />
jako że postrzegają oni świat jakoby był jedyny i niepowtarzalny<br />
kiedy ten jest jednym z wielu, niepoliczalnych innych<br />
a jego wszystkie koszmary dawno zostały już poprzedzone<br />
jak w ohydnym ogrodzie wyhodowanym z jednego ziarna<br />
Słyszałem tych śniących mówiących przez sen<br />
I stoję gotów, czekając na nich<br />
Jak zaciemniony szczyt spiralnych schodów<br />
Nic o mnie nie wiedzą<br />
Ani o tajemnicach mego szczególnego planu<br />
Podczas kiedy ja znam ich każdy koślawy, zgrzytający krok</p>
<p>Był to głos kogoś, kto czekał na mnie pośród cieni<br />
Spoglądając na księżyc czekał aż skręcę na rogu<br />
wejdę w ciasną uliczkę<br />
i stanę z nim w tępej poświacie księżyca<br />
Rzekł wtedy do mnie<br />
Szepnął<br />
Że mój plan był oparty na błędnym założeniu<br />
Że mój szczególny plan dla tego świata był przeraźliwą pomyłką<br />
ponieważ, rzekł, nie ma nic do zrobienia, ani miejsca, do którego można pojść<br />
Nie istnieje nic czym można być, ani nikt, kogo można poznać<br />
Twój plan to pomyłka, powtórzył<br />
Ten świat to pomyłka, odparłem</p>
<p>Dzieci zawsze za nim szły<br />
Jak tylko zobaczyły jak przechodzi<br />
śmieszny chód<br />
śmieszny człowiek<br />
śmieszny śmieszny śmieszny człowiek<br />
czasem sprawiał że się śmiały<br />
rozśmieszał je czasem o tak<br />
o tak o tak o tak<br />
o, jakże pękały ze śmiechu<br />
pewnego dnia zabrał je w pewne miejsce<br />
znał pewne szczególne miejsce<br />
i opowiedział im tam rzeczy o tym świecie<br />
tym śmiesznym śmiesznym śmiesznym świecie<br />
które sprawiły, że czasem się śmiały<br />
rozśmieszał je, o tak<br />
o tak o tak o tak o tak<br />
o, jakże pękały ze śmiechu<br />
wtedy ten śmieszny człowiek, który ich tak rozbawił<br />
rozśmieszał czasem, o tak<br />
odkrył przed nimi swój szczególny plan<br />
jego nader szczególny śmieszny plan<br />
wiedząc że zrozumieją<br />
i może czasem się uśmieją<br />
rozśmieszył je<br />
uśmiały się, o tak<br />
o tak o tak o tak o tak<br />
Źrenice rozszerzyły się pod ich powiekami<br />
o, i jakże pękały ze śmiechu</p>
<p>Pierwszych faktów nauczyłem się od szaleńca<br />
w ciemnym i cichym pomieszczeniu, które czuć było zatęchłym czasem i przestrzenią<br />
Nie ma żadnych ludzi<br />
Nic takiego nie istnieje<br />
Człowiek to nic więcej niż suma ciasno zwiniętych warstw iluzji<br />
Z których każda unosi się na skrzydłach ostatecznego obłędu:<br />
Przekonania, że istnieją jakieś osoby<br />
Podczas kiedy wszystko co może być, to bezmyślne lustra<br />
Które śmieją się i wrzeszczą, paradując w tę i z powrotem<br />
w swym bezkresnym śnie<br />
Lecz gdy spytałem szaleńca czym jest ów sen<br />
Ten zaklął się we wnętrzu tych luster<br />
Maszerujących bez końca w zatęchłym czasie i przestrzeni<br />
Spojrzał tylko z uśmiechem<br />
Potem zaśmiał się i wrzasnął<br />
A w jego czarnych, pustych oczach<br />
Ujrzałem przez sekundę, jak w lustrze<br />
Kształt cienia boskości<br />
W locie z zatęchłej nieskończoności<br />
Czasu i przestrzeni, a co najgorsze<br />
Ze snów tego świata<br />
Mego planu dla śmiechu<br />
I wrzasków</p>
<p>Udaliśmy się by zobaczyć małe przedstawienie<br />
Wystawiane w starej szopie<br />
za rogiem miasta<br />
Początkowo wszystko zdawało się być w porządku<br />
Miniaturowa kurtyna migotała w ciemnościach<br />
Kiedy te marionetki podrygiwały przed nami ze swymi sznurkami<br />
Początkowo wszystko zdawało się być w porządku<br />
Lecz wtedy nadszedł subtelny punkt zwrotny, dojrzany przez niektórych<br />
I sam mogłem być tym<br />
Który mógł po cichu opuścił przedstawienie<br />
Nie zrobiłem tego jednak<br />
Ponieważ widziałem dokąd rzeczy zmierzają<br />
Kiedy wygłupy tych lalek stały się dziwne<br />
Ich delikatne sznurki naprężyły się wraz z<br />
drobnymi pociągnięciami ich drobnych kończyn<br />
Zszokowani ludzie w okół mnie<br />
Odwrócili się i porzucili przedstawienie<br />
Wystawiane w starej szopie<br />
Za rogiem miasta<br />
Ja jednak chciałem być świadkiem tego, co nie mogło nigdy być<br />
Chciałem ujrzeć to, co nie mogło być ujrzane<br />
Ten absolutny moment ostatecznej katastrofy<br />
Marionetki zwróciły się, by spojrzeć swemu panu w oczy</p>
<p>Był zmierzch, stałem w grobowej mgle przepastnego, pustego budynku<br />
Kiedy ciszę wypełnił wibrujący głos:<br />
Wszystkie rzeczy tego świata, rzekł<br />
To jedna zaledwie zasada<br />
dla której nie ma słów<br />
Są one większą cześcią, która miała początek i będzie miała swój koniec<br />
I dla której słowa zostały stworzone jedynie po to, by mówić o<br />
drobnych, złamanych bytach tego świata, rzekł<br />
Początki i zakończenia tego świata, rzekł<br />
dla których słowa zostały poczęte tylko, by o nich mówić<br />
A teraz zabierz te słowa i wszystko co po nich pozostaje, prosi mnie<br />
Kiedy to stałem w mroku przepastnego, pustego budynku<br />
Lecz nie odpowiedziałem<br />
Pytanie odbijało się echem dalej i dalej<br />
Lecz ja trwałem w milczeniu, aż echo umarło<br />
I kiedy zmierzch obrócił się w południe, poczułem jak mój<br />
Specjalny plan, dla którego nie ma słów<br />
Rusza w kierunki większej ciemności</p>
<p>Istnieje kilku, którzy nie posiadają głosu<br />
ani nic co kiedykolwiek przemówi<br />
z powodu rzeczy, które wiedzą o tym świecie<br />
i rzeczy, które wyczuwają o tym świecie<br />
z powodu myśli które wypełniają ich mózg<br />
Który jest uszkodzonym móziem<br />
z powodu bólu który wypełnia ich ciało<br />
które jest uszkodzonym ciałem<br />
istniejącym w innych światach<br />
niepoliczalnych innych światach<br />
Z których każdy stoi sam w nieskończonej pustej czerni<br />
Dla której żadne słowa nie zostały ustalone<br />
I w której żaden głos nie jest w stanie mówić,<br />
kiedy mózg wypełniony jest tylko uszkodzonymi myślami<br />
kiedy uszkodzone ciało jest wypełnione tylko bólem<br />
I które trwa samo, w świecie otoczonym przez nieskończoną pustą czerń<br />
W świecie dla którego nie ma żadnego specjalnego planu</p>
<p>Gdy wszyscy, których kiedykolwiek kochałeś, wreszcie przeminą<br />
Gdy wszystko, czego kiedykolwiek pragnąłeś, zostanie wreszcie dokonane<br />
Gdy wszystkie twe koszmary zostaną na moment zasłonięte<br />
Jakby przez lśniący, bezmózgi znak<br />
czy oślepiające zaćmienie licznych upiornych kształtów tego świata<br />
Będąc spokojnym i radosnym<br />
i nareszcie całkowicie sam<br />
wtedy w wielkiej nowej ciemności<br />
Wreszcie wypełnisz swój szczególny plan<br />
</center></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.zacmienie.org/i-have-a-special-plan-for-this-world/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
<enclosure url="http://www.ligotti.net/mp3/Thomas%20Ligotti/IHASPFTW/I%20Have%20A%20Special%20Plan%20For%20This%20World.mp3" length="21137408" type="audio/mpeg" />
		</item>
	</channel>
</rss>
