- Fragment opowiadania “Cień i ciemność”, jedyne wydane w Polsce opowiadanie Thomasa Ligottiego. Znajduje się ono w zbiorku “999 – antologia opowiadań niesamowitych”. Pełny tekst dostępny tutaj.
“Podczas tego okresu, o którym mówię – a także przez większość mojego życia – usiłowałem wykorzystać jakoś mój umysł, szczególnie do stworzenia dzieł sztuki w jedyny sposób, jaki uważałem z możliwy, a więc używając mojego umysłu lub wyobraźni albo zdolności twórczych. Krótko mówiąc, próbowałem wykorzystać jakąś moc lub zdolność tego, co niektórzy ludzie nazywają duszą lub duchem czy po prostu osobowością. Kiedy jednak upadłem na podłogę tej galerii sztuki, a później znalazłem się w szpitalu, doświadczając niezwykle ostrego bólu brzucha, zdałem sobie sprawę z tego, iż nie mam żadnej duszy ani wyobraźni, którą mógłbym wykorzystać, że nie ma niczego, co mógłbym nazwać duszą lub jaźnią. Wszystko to bzdury i złudzenia. Podczas ostrych skurczów układu pokarmowego zrozumiałem, że jedyną istniejącą rzeczą jest moje nieprzeciętnie duże ciało. I uświadomiłem sobie, że to ciało nie ma innego przeznaczenia prócz funkcjonowania i odczuwania bólu, a także nie będzie niczym innym niż jest — nie artystą czy jakimkolwiek twórcą, lecz po prostu masą ciała, układem tkanek, kości i tym podobnych rzeczy, masą odczuwającą ból wywołany zaburzeniami trawienia, a więc jeśli zrobię cokolwiek, co nie wynika bezpośrednio z tych faktów, na przykład stworzę dzieło sztuki, będzie to całkowicie i nieodwołalnie błędne i nierealne. Jednocześnie zdałem sobie sprawę z istnienia siły stojącej za moim głębokim pragnieniem zrobienia czegoś i stania się kimś, a szczególnie stworzenia takiego nieodwołalnie błędnego i nierealnego dzieła sztuki. Innymi słowy, zrozumiałem, co naprawdę kieruje moim ciałem. (…)
— To wszystko jest bardzo, bardzo proste — ciągnął artysta. — Nasze ciała są zaledwie manifestacją energii, aktywującą siłą, która wprawia w ruch wszystkie formy życia na tym świecie, pozwalając im egzystować. Ta aktywująca siła jest czymś w rodzaju cienia, nieznajdującego się na zewnątrz naszych ciał, lecz w nich… i przenika wszystko, jako wszechogarniająca ciemność, niematerialna, ale poruszająca wszystkim na tym świecie, włącznie z obiektami, które nazywam naszymi ciałami. Kiedy w wyniku zaburzeń gastrycznych leżałem w szpitalu, gdzie byłem leczony, zapadłem — mówiąc w przenośni — w tę głęboką otchłań bytu, w której wyczułem, jak ten cień, ta ciemność, kieruje moim ciałem. Słyszałem również jej poruszenia, nie tylko w moim ciele, lecz we wszystkim wokół mnie, gdyż powstający przy tym odgłos nie był wydawany przez moje ciało. W istocie był to dźwięk tego cienia, tej ciemności, brzmiący jak donośny ryk — odgłos
dziwnych i niepojętych oceanów uderzających i nieustannie pochłaniających czarne, bezkresne brzegi. W podobny sposób miałem odkryć działanie tej wszechobecnej i wszechogarniającej siły poprzez zmysł smaku i zapachu, jak również zmysł dotyku, w jaki wyposażone jest moje ciało. W końcu otworzyłem oczy, gdyż w trakcie całego tego bolesnego ataku gastrycznego zaciskałem z bólu powieki. Kiedy je otworzyłem, przekonałem się, że widzę, jak wszystko wokół mnie, włącznie z moim ciałem, jest aktywowane przez ten wszechobecny cień, tę wszechogarniającą ciemność. I nic już nie wyglądało tak, jak dotychczas. Przed tamtą nocą nigdy nie doświadczałem tego świata jedynie za pomocą moich organów postrzegania zmysłowego, co bezpośrednio prowadzi do kontaktu z głęboką otchłanią bytu, którą nazywam cieniem, ciemnością. Powinienem wyznać, iż przed moim atakiem w tejże galerii sztuki przeżyłem załamanie psychiczne (…). Ten głęboki stres przyspieszył kryzys fizyczny i wepchnął moje ciało w objęcia spazmów gastrycznych zaburzeń. Kiedy straciłem przytomność i świadomość, działały jedynie organy postrzegania zmysłowego, dzięki którym po raz pierwszy zdołałem doświadczyć tej głębokiej otchłani bytu, jaką jest ciemność, ta ciemność, która kierowała moim wewnętrznym pragnieniem dokonania czegoś i stania się kimś, a więc też działaniami mojego ciała na tym świecie, tak jak i wszystkimi innymi obiektami. A to, czego doświadczyłem poprzez bezpośredni kontakt zmysłowy — spektakl cienia we wnętrzu wszystkiego i wszechogarniająca ciemność — okazało się tak poruszające, że byłem pewny, iż przestanę istnieć. W pewnym sensie, ze względu na sposób, w jaki teraz funkcjonują moje zmysły, szczególnie słuchu i wzroku, w istocie przestałem istnieć jako osoba, która istniała przed tamtą nocą. Niepowstrzymywany przez mój umysł i wyobraźnię oraz wszystkie te bezsensowne rojenia o mojej duszy i osobowości, byłem zmuszony dostrzec wszystko przez aspekt wszechobecnego cienia, kierującej wszystkim ciemności. Ta wizja jest tak pociągająca, że żadne słowa nie zdołają jej opisać.(…)”