Poniższy tekst stanowi fragment rozdziału „Stworzenie, historia świata i zbawienie w nauce Maniego” z ksiązki „Religia gnozy” Hansa Jonasa w tłum. Marka Klimowicza. Streszcza on mit stworzenia świata w mitologii manichejskiej.
W wyniku pierwotnego ataku Ciemności na Światło, część Światłości zostaje uwięziona w sferze Ciemności, gdzie cierpi ogromną mękę. Miesza się tam z Ciemnością, musi więc być stworzone coś, co pozwoli je od siebie na powrót oddzielić – wszechświat:
Stworzenie makrokosmosu
(…) Pierwszym krokiem było oddzielenie przez Żyjącego Ducha, w towarzystwie bogów, „mieszaniny” [światła i ciemności] od głównej masy Ciemności. Następnie „Król Światłości nakazał mu stworzyć obecny świat i uformować go z tych zmieszanych cząstek, aby wyzwolić owe cząstki Światłości od cząstek ciemnych”. W tym celu pokonano Archontów [ -strażników, demoniczne istoty], którzy wchłonęli Światłość [w swe ciała], zaś z ich skór i ciał uczynione zostało niebo i ziemia. Chociaż mówi się, iż Archonci przywiązani są do firmamentu (pozostając nadal złączeni ze swymi rozpiętymi skórami, które tworzą niebo), i choć mówi się również, że z ich mięsa i kości ukształtowane zostały ziemia i góry, bieg wydarzeń nie pozostawia wątpliwości, że wszystko to nie pozbawia ich demonicznego życia i że Ciemność w ogóle nie traci nic ze swej zdolności działania. Wszelako obraz ten niezwykle sugestywnie wyrażał charakterystyczne dla manichejskiego pesymizmu negatywne widzenie świata: wszystkie części natury, które nas otaczają pochodzą z nieczystych zwłok złych mocy. Jak to lapidarnie ujmował pewien persko-manichejski tekst, „świat jest ucieleśnieniem Arcy-Arymana [boga ciemności]“. Jest on wszakże również więzieniem dla mocy Ciemności, zamkniętych teraz w jego obrębie, z drugiej natomiast strony jest on dla Duszy miejscem oczyszczenia się(…).
Wszelako utworzenie makrokosmosu wybawia jedynie niewielką cząstkę Światłości, „cała reszta jest nadal w niewoli, uciskana i pohańbiona”, a jej położenie opłakują niebianie.
Trzecie stworzenie: Wysłannik
„Wówczas Matka Życia, Pierwszy Człowiek i Żyjący Duch wznieśli się w modlitwie i zaklinali Ojca Wielkości: ‘O, stwórz nowego boga i poucz go, by zstąpił w dół i zobaczył ów loch Demonów, i aby ustanowił roczny obrót Słońca i Księżyca i ochronę dla nich, i aby stał się wyzwolicielem i zbawcą owej światłości bogów, która od początku wszechrzeczy była zdobyczą Arymana, Demonów [etc.], i którą nawet obecnie trzymają w niewoli. Niech będzie wybawcą także tej światłości, która uwięziona jest w kosmicznych sferach nieba i ziemi i tam cierpi. Niech wiatrowi, wodzie i ogniowi przygotuje drogę i szlak wiodący do Najwyższego’. A Ojciec wielkości wysłuchał ich i powołał Wysłannika jako trzecie stworzenie. (…)”. Wysłannik udaje się ku statkom Światłości, które do tej pory stały w pogotowiu, uruchamia je i inicjuje obrót sfer. Obrót ten staje się narzędziem kosmicznego procesu zbawienia(…). Jest on mechanizmem służącym separacji i przeniesieniu uwięzionej w naturze Światłości ku górze.
Powstanie roślin i zwierząt
Jednakże Wysłannik próbuje najpierw drogi krótszej: „Kiedy statki dotarły do środka niebios, Wysłannik objawił swoje formy męskie i żeńskie i stał się widzialny dla wszystkich Archontów, dzieci Ciemności, męskich i żeńskich. A na widok Wysłannika, którego formy były piękne, wszyscy Archonci zapałali żądzą do niego, męscy do jego postaci żeńskiej, zaś żeńscy do męskiej. A ogarnięci chucią zaczęli uwalniać Światło Pięciu Świetlistych Bogów, których pożarli”. (…) Oswobodzone Światło przyjmują aniołowie Światłości, oczyszczają go i załadowują na „statki”, które przeniosą go do jego ojczyzny. Ale problematyczny wybieg zastosowany przez Wysłannika, okazuje się być bronią obosieczną, ponieważ wraz ze Światłem z „ciała” Archontów wymyka się również taka sama ilość substancji ciemnej („grzechu”) i, przemieszana ze Światłem, także usiłuje przedostać się na statki Wysłannika. Świadomy tego Wysłannik ponownie ukrywa swą formę i, na ile to możliwe, rozdziela wytrysłą na podobieństwo nasienia mieszaninę. Podczas gdy czystsze cząsteczki wnoszą się w górę, części zanieczyszczone, tzn. zbyt ściśle powiązane z „grzechem”, spadają w dół na ziemię, gdzie ta — będąca wciąż mieszaniną — substancja formuje świat roślinny. A zatem wszystkie rośliny, „zboże, zioła i wszystkie korzenie i drzewa są stworami Ciemności a nie Boga, natomiast w tych formach i rodzajach rzeczy Bóstwo jest uwięzione”. Podobne pochodzenie, choć jeszcze bardziej nikczemne, przypisane zostaje światu zwierzęcemu, który powstał z poronionych na widok Wysłannika płodów córek Ciemności, i który również więzi świetlistą substancję.’”
Stworzenie Adama i Ewy
Krótkotrwale objawienie przez Wysłannika jego form nie tylko prowadzi do powstania nowych rodzajów uwięzienia Światłości, ale również podsuwa Ciemności pomysł ostatniego i najbardziej skutecznego sposobu zachowania zagrożonej zdobyczy [tj. światłości], mianowicie przez związanie jej z formą najbardziej do niej dostosowaną. Formę ową zasugerował jej widok ujrzanej przez nią samej formy boskiej. Przewidywanie, że ciągły obrót sfer niebieskich doprowadzi ostatecznie do utraty całego Światła; ambicja stworzenia czegoś, co dorównywałoby tamtej wizji; nadzieja na wynalezienie w ten sposób najbezpieczniejszego więzienia dla obcej siły; i wreszcie pragnienie, aby w tym świecie posiadać jakiś substytut nieosiągalnej w inny sposób boskiej postaci, którą można rozporządzać i dzięki której można się czasem uwolnić od odrażającego towarzystwa istot tego samego rodzaju — wszystkie te motywy wpływają na to, iż Król Ciemności stwarza Adama i Ewę na podobieństwo tamtej przepięknej formy i napełnia ich całym Światłem, jakie pozostało mu jeszcze do dyspozycji. Opis tej prokreacji jest wielce odpychający, mowa jest w nim o kopulacji demonów męskich i żeńskich, o tym jak ich Król pożera ich własne potomstwo, itp. Natomiast sprawą najważniejszą, jaką fantazja ta wnosi do samej doktryny jest to, że podczas gdy powstanie roślin i zwierząt było niezaplanowane, było przypadkowym efektem spowodowanym taktycznymi posunięciami Światłości, stworzenie człowieka jest zamierzonym kontrposunięcicm Ciemności w obliczu strategii Światłości – niewątpliwie posunięciem pierwszorzędnym. Wykorzystanie zaś w tym celu samej formy boskiej w pomysłowy sposób przekształca największe zagrożenie dla panowania Ciemności w jej główną broń przeciw Światłości. Oto co zostało z biblijnej idei stworzenia człowieka na obraz boży! „Obraz” stał się narzędziem w rękach Ciemności, naśladownictwo nie tylko formą bluźnierstwa jako takiego, ale diabelską sztuczką skierowaną przeciw pierwowzorowi. Wszystkie bowiem źródła zgodne są co do tego, że skoro celem Ciemności jest przede wszystkim „niedopuszczenie do rozdzielenia Światła i Ciemności”, to w imitacji formy boskiej można było w postaci „duszy” uwięzić szczególnie dużą cząstkę Światłości i skuteczniej niż w jakiejkolwiek innej formie można ją było tam zatrzymać. (…)
Ludzkie ciało jest substancją diabelską i — co nadaje mu charakter bardziej demoniczny niż posiada go świat — jest rezultatem diabelskiego zamysłu. (…)