„Człowiek to samoświadome Nic.” Biorąc to twierdzenie dosłowne, okazuje się ono paradoksem i koszmarem. Bycie samoświadomym i bycie niczym powinno się nawzajem wykluczać. Tutaj jednak są one zestawione, tworząc nierealną potworność, egzystencjalną chimerę w rodzaju „nie-umarłego”. Większa cześć przedstawicieli ludzkiej społeczności powie ci że są czymś, nie że są niczym. Ci ze skłonnościami samobójczymi powiedzą że są czymś choć woleliby być niczym. To, czego prawie żaden z nich powie, to że „wie” że jest niczym – żywą marionetką niezdolną by działać inaczej niż w sposób, w jaki zostało jej to nakazane przez niewidoczne siły – a jednak, będąc samoświadomą, ulega iluzji że jest czymś i że wierzy, że tak samo jest ze wszystkimi – wszyscy żyjemy w tym samym paradoksie, tym samym koszmarze. Wierzy także, że zrobimy wszystko co w naszej mocy aby utrzymać tę wiedzę z dala od naszych głów, bo jak inaczej moglibyśmy dalej żyć? I dlaczego mielibyśmy zapełniać świat kolejnymi przedstawicielami tego samoświadomego nic, kolejnymi marionetkami?
Rozważmy przez chwilę przedmiot, jakim jest marionetka. Wykonana na nasze podobieństwo, nie wie nic z rzeczy, które wiadome są nam… Lub z rzeczy, które wyobrażamy sobie że wiemy – na jedno wychodzi. Bez wątpienia zdarzało się nam kiedyś fantazjować o chwili, w której marionetka sprawia wrażenie jakby miała ożyć, podskoczyć jak człowiek, wiedzieć rzeczy które wiemy, a być może także takie, których nie wiemy. I wtedy wybucha w nas psychologiczny konflikt nie do rozwiązania, dysonans poznawczy, który przeszywa nasze istnienie wstrząsem ponadnaturalnej grozy (antropomorfobia to termin oznaczający niepokój wywoływany przez sytuacje, w których nieożywione przedmioty nabierają ludzkich jakości). Nie ważne czy wierzymy w zjawiska ponadnaturalne czy nie – wprawiają nas one w przerażenie, ponieważ przez przyzwyczajenie myślimy o sobie jako o bytach naturalnych, istniejących w naturalnym świecie – i dlatego utożsamiamy to co ponadnaturalne z grozą. Marionetka istnieje, nie może jednak wiedzieć jak ani czemu. Nie wie nic, a mimo to może mieć nam do powiedzenia coś interesującego o tym co naturalne i ponadnaturalne.
Marionetki – podobizny nas samych, wykonane przez nasze własne dłonie i umysły – zostały stworzone, aby być aktorami w swoim świecie, który to istnieje wewnątrz naszego i stanowi jego odbicie. Co widzimy w tym odbiciu? Tylko to, co chcemy zobaczyć, tylko to, czego widok możemy znieść. Jedynie dzięki zapobiegawczemu samooszustwie udaje nam się ukryć przed tym, czego lękamy się wpuścić w nasze ręce. Jednakże marionetki nie mają nic do ukrycia. Są więcej niż chętne, by zdradzić nam tajemnicę zbyt dla nas przerażającą aby ją poznać. Nasze życie jest pełne kłopotliwych pytań, którymi żonglują wirtuozi spekulacji, a o których reszta z nas zapomina. Może i jesteśmy nagimi małpami albo wcielonymi aniołami, ale na pewno nie samo-świadomym niczym. Wszyscy jesteśmy Kimś, możemy poruszać się gdzie chcemy i myśleć co zadecydujemy. Marionetki takie nie są. Ich głowy są puste. Są nierzeczywiste. Kiedy są w ruchu, wiemy że poruszane są przez siłę zewnętrzną. Kiedy mówią, ich głos bierze się skądinąd. Otrzymują rozkazy z miejsca, które leży gdzieś obok, gdzieś poza nimi. I gdyby kiedykolwiek stały się świadome tego faktu, zapadłyby się pod grozą tego wszystkiego, tak jak zapadlibyśmy się my.
Kiedy kończymy bawić się kukiełkami, odkładamy je na bok. Są tylko przedmiotami – jak ciało w trumnie. Martwi nie wracają, chyba że w horrorach i koszmarach. Duchy i tym podobne rzeczy są tylko wadliwym produktem nawiedzonych umysłów. Gdyby nie były, nasz świat okazałby się paradoksem i koszmarem, w którym nikt nie mógłby być pewnym niczego, nawet tego czy nie jesteśmy jedynie marionetkami otrzymującymi rozkazy z miejsca leżącego gdzieś obok, gdzieś poza nami. Wszelka ponadnaturalna groza wynika z naszego niezdecydowania w wierze co powinno, a czego nie powinno być. Jak zaświadczają naukowcy, filozofowie czy duchowni, nasze głowy są pełne iluzji. Rzeczy, w tym ludzie, często okazują się być czymś innym, niż się uprzednio wydawało. Tym niemniej, jest jedna rzecz, co do której jesteśmy pewni: istnieje różnica między tym co naturalne, a tym co nienaturalne. Inną rzeczą, co do której jesteśmy pewni, to że natura nie popełniłaby tak niefortunnego błędu, jak zezwolenie by rzeczy, w tym ludzie, stawały się ponadnaturalne. Gdyby jednak go popełniła, zrobilibyśmy wszystko, aby utrzymać wiedzę o tym z dala od naszych głów. A wszystko wskazuje na to – Bogu i naturze dzięki – że nie ma się czym martwić. Prawie wszyscy wierzą że jesteśmy istotami naturalnymi, których życie ma wrodzoną wartość. Nikt nie może udowodnić że nasze istnienie jest paradoksem i grozą. Ze światem wszystko jest w porządku.
-Thomas Ligotti
The Conspiracy Against the Human Race
(fragment)
Kwiecień 12th, 2009 o 3:37 pm
To oczywiście ironia. Sens zdania trochę się rozmył w wyniku mojego nie najlepszego tłumaczenia. Postaram się trochę ten tekst doszlifować, ma masę błędów które mi umknęły kiedy go publikowałem (jak większość zresztą).
Wrzesień 7th, 2009 o 9:40 pm
Rzeczywiście, była literówka, już poprawiłem. Wielkie dzięki i zachęcam do wskazywania wszelkich innych błędów, jakie uda Ci się wyłapać!
Kwiecień 12th, 2009 o 1:55 pm
\Nikt nie może udowodnić że nasze istnienie jest paradoksem i grozą. Ze światem wszystko jest w porządku.\ – nie jestem pewien czy to dobrze zrozumiałem. Ligotti użył ironii? Może ta końcówka to hołdowanie złudzeniom, które łudzą nas, że ze światem jest wszystko w porządku?
Wrzesień 6th, 2009 o 9:45 pm
Czy w ostatnim słowie drugiej linijki nie ma literówki? Wydaje mi się, że powinno być “zestawione”.
Ligotti to geniusz.