hans bellmerRóżne są warunki, w jakich u przeciętnego śmiertelnika można wywołać uczucie niesamowitości. Najważniejsze wśród nich są jednak te, które sprawiają, że przestajemy czuć się tym, za co się dotąd uznawaliśmy (…). W swym przełomowym eseju “O psychologii niesamowitego” (1906) niemiecki lekarz i psycholog Ernst Jentsch poddaje to uczucie analizie i dochodzi jego pochodzenia. Wśród przykładów niesamowitego doświadczenia Jentsch wymienia w swym eseju sytuację, w której jednostki przestają zdawać się spójne w swej tożsamości i zaczyną przybierać aspekty mechanizmów, rzeczy złożonych z części, stanowiących raczej sumę mechanicznych procesów niż niezmienne, stałe w sercu istoty. Jak Jentsch tłumaczy:

    „Potwierdzenie faktu, że omawiana tu emocja [niesamowitość] wywoływana jest w szczególności przez wątpliwość co do ożywionej bądź nieożywionej natury danego przedmiotu – albo też, by wyrazić się szczegółowiej, co do jego ożywienia w tradycyjnym, przyjmowanym przez ludzi rozumieniu – stanowi sposób, w jaki na przeciętną osobę wpływa widok zewnętrznych objawów większości chorób psychicznych i niektórych chorób nerwowych. Część pacjentów dotkniętych takimi dolegliwościami potrafi wywołać u większości ludzi zdecydowanie niesamowite wrażenie.

    Bazując na doświadczeniu zwyczajnego życia osób w okół nas, możemy założyć z dużą dozą pewności, że ich funkcje psychiczne działają ze sobą w relatywnej harmonii. Nawet jeżeli od czasu do czasu u każdego z nas ujawni się jakieś nieznaczne odejście od stanu równowagi, zachowania te stanowią ostatecznie o ludzkiej indywidualności, dając podstawę do jej przypisywania. Ogólnie rzecz biorąc, większość ludzi nie ujawnia swych poważnych psychicznych odchyleń – wychodzą one na jaw co najwyżej wtedy, kiedy dosięga nas jakiś silny afekt. W wyniku takiego zdarzenia nagle może stać jasne, że nie wszystko w ludzkiej psyche ma transcendentne źródło i że wiele jej elementarnych aspektów jest dostępnych nawet naszej bezpośredniej percepcji. Oczywiście wiele z tego, co zachodzi w takich wypadkach, często mieści się w ramach zupełnie normalnej psychologii.

    Jeśli jednak ta względna psychiczna harmonia zostanie u widza mocno zaburzona, a sytuacja nie wydaje się trywialna lub komiczna, nie stanowi konsekwencji jakiegoś mało znaczącego incydentu, ani nie jest w jakimś stopniu znajoma (jak na przykład upojenie alkoholowe), wtedy na tegoż niewykształconego widza spada posępna wiedza, że wewnątrz tego, co uznawał dotąd za niepodzielną psyche, toczą się czysto mechaniczne procesy. Nie bez słuszności więc epilepsję określa się mianem morbus sacer (“święta choroba”), choroby pochodzącej nie ze świata ludzi, a ze sfer obcych i zagadkowych, jako że epileptyczny atak spazmów odsłania przed obserwatorem naturę ludzkiego ciała – ciała w normalnych warunkach tak znaczącego, stosownego i jednolitego, funkcjonującego zgodnie z kierunkiem wyznaczanym przez świadomość – jako niezwykle skomplikowanego i delikatnego mechanizmu. To istotny powód, dla którego atak padaczki potrafi wywołać na obserwatorze tak demoniczny efekt.”

Przykład podany przez Jentscha jest o tyle błyskotliwy, że tłumaczy niesamowitość nie jako obiektywną jakość czegoś w zewnętrznym świecie, a subiektywne doświadczenie osoby, która ów zewnętrzny świat postrzega. Tak właśnie jest w rzeczywistości: niesamowitość to efekt wytworzony przez nasze umysły – i nic po za tym. A jednak, dla przeciętnego obserwatora niesamowitość jawi się jako obiektywny bodziec, coś co zdaje się mieć oddziaływanie samo w sobie. W podanym przykładzie ów obiektywny bodziec to żywa osoba widziana w czasie, kiedy zachuje się jak by nie była ona “ożywiona w tradycyjnym, przyjmowanym przez ludzi rozumieniu”, konkretnie zaś jest to epileptyk przejawiający niezwykłe ruchy ciała podczas ataku padaczki. Subiektywną reakcją na ten pozornie obiektywny bodziec jest pozyskanie “posępnej wiedzy” na temat tego, jak funkcjonuje człowiek, włączając w to osobę obserwującą targanego konwulsjami epileptyka. Mówiąc obszerniej, nie tylko epileptyk jest postrzegany przez obserwatora jako niesamowity (chyba, że obserwator jest lekarzem, który rozumie epilepsję z perspektywy nowoczesnej medycyny, a nie zgodnie z “tradycyjnym rozumieniem”), ale również sam obserwator zaczyna postrzegać siebie jako niesamowitego, ponieważ stał się świadomy mechanicznej natury ludzkich ciał i, ekstrapolując, faktu, że “wewnątrz tego, co uznawał dotąd za niepodzieloną psyche, toczą się czysto mechaniczne procesy”.

O części tych mechanicznych procesów wiedzą współcześni neuronaukowcy, podobnie jak widział Zapffe, który w “Ostatnim Mesjaszu” napisał: “Wszystko splata się z sobą w łańcuchu przyczyn i skutków, i wszystko, czego człowiek próbuje się chwycić, rozpływa się przed krytyczną myślą. Wkrótce dostrzegać zaczyna mechaniczność nawet w tym, co dotąd było mu drogie, w uśmiechu ukochanej.” Wiedza, że nie jesteśmy wyidealizowanymi, spójnymi i niepodzielonymi istotami, za które się uznawaliśmy, niektórych ludzi trwoży – w tym także lekarzy i neuronaukowców. Jednak mimo faktu, że nie jesteśmy tacy, jakimi siebie zwykle postrzegamy, nadal udaje nam się egzystować dokładnie tak samo, jak jesteśmy do tego przyzwyczajeni – o ile tylko potrafimy zdusić poczucie bycia niesamowitymi mechanizmami w świecie przedmiotów, które wszędzie i w dowolnej chwili mogą zostać poddane przemianie. Większości osób w naszym świecie nie sprawia to dużych trudności.

- Thomas Ligotii, ”The Conspiracy Against the Human Race” (fragment)

PS. Natknąłem się własnie na taki artykuł – trudno o bardziej ironiczną ilustrację.

4 odpowiedzi na “Niesamowitość”
  1. Kaz Prze-Tet napisał:

    Jest to tłumaczenie z nowego, wydanego już „The Conspiracy Against the Human Race”?

  2. Tak. Myślę, że ewentualne nowe tłumaczenia z TCATHR ograniczę do finalnego wydania. Postaram się też zaznaczyć, które ze starszych tłumaczeń pochodzą ze skryptu z TLO.

  3. errata: nauronaukowcy = neuronaukowcy ,-)

  4. nichtig napisał:

    Jest tu kto bądź nikt przynajmniej? Próbuję się skontaktować z autorem strony w ważkiej sprawie via formularz kontaktowy, ale bez skutku. Dysponuje ktoś adresem mailowym?

Pozostaw odpowiedź